Korekta tekstów – jak sobie z nią radzić samodzielnie?

Korekta tekstów – jak sobie z nią radzić samodzielnie?

Nigdy nie dostałam 5 za wypracowanie napisane na języku polskim w szkole. Radziłam sobie z ortografią, problemem bywało dopasowanie się do klucza (kto pisał maturę w Polsce, ten wie, jaki to problem. Niestety, nie mam umiejętności czytania w myślach). Jednak największą moją zmorą były przecinki. Serio, zupełnie nie wiedziałam, gdzie je stawiać. Więc strzelałam. Trochę tu, trochę tam. Niestety, skutki były marne.

Dlatego, kiedy zaczęłam zastanawiać się nad pracą wirtualnej asystentki, doszłam do wniosku, że zostanę WA, ale nie będę pisać tekstów. Skupię się na stronach internetowych, grafice, sprawach technicznych. Kiedy pisałam swoją ofertę, nie było tam ani słowa o tworzeniu tekstów.

O ironio. Wiecie, co zajmuje większość mojej pracy? Tak, zgadliście. Głównie piszę teksty.

Jak to tego doszło, skoro nie potrafię stawiać przecinków w odpowiednich miejscach?

Żeby wyżej pozycjonować się w Google, zaczęłam pisać swój blog. Pisałam też krótkie posty na swój fanpage. Pierwszy klient, który się do mnie odezwał, przeczytał moje posty, uznał że potrafię pisać i poprosił o napisanie paru artykułów.

Artykuły się spodobały. A w międzyczasie ja polubiłam pisanie do tego stopnia, że teraz głównie piszę. Artykuły, posty do mediów społecznościowych, treści do newslettera. I to uwielbiam!

No dobra, ale wciąż nie powiedziałam Ci, jak radzę sobie z tymi przecinkami. I z literówkami, bo niestety te też zawsze się znajdują. Czy korzystam z pomocy korektorki? Nie. Za to kieruję się paroma zasadami przy samodzielnej korekcie tekstów.

Po napisaniu tekst musi odleżeć


Kiedy napiszę tekst, zostawiam go. Nie czytam, nie poprawiam. Za korektę zabieram się najwcześniej następnego dnia. Dzięki temu mój umysł jest świeży i dużo łatwiej jest mi wyłapać błędy, nieścisłości i skróty myślowe.

Kilkukrotna korekta


Kiedy zabieram się za korektę, czytam tekst kilka razy. Za każdym razem skupiam się na innym rodzaju błędów.

  1. Odbiorca – sprawdzam, do kogo się zwracam. Kiedy piszę tekst, czasem zwracam się do „Was”, czasem do „Ciebie”. Podczas korekty to ujednolicam.
  2. Literówki – czytam tekst kolejny raz i poprawiam literówki.
  3. Przecinki – skupiam się na przecinkach. Dodaję, odejmuję.
  4. Czytam tekst jeszcze raz i sprawdzam, czy jest w pełni zrozumiały.

Tę radę wyczytałam w książce „Jak pisać żeby chcieli czytać i kupować. Copywriting & Webwriting” Artura Jabłońskiego. To bardzo konkretna książka, zero lania wody. Uczy tego, jak pisać teksty na potrzeby internetu. A takie pisanie jest zupełnie inne, niż kiedy pisze się z myślą o papierze.

Internetowe aplikacje do korekty tekstów


Ostatnim etapem korekty są darmowe aplikacje dostępne w internecie do korekty tekstów. Przeszłam przez parę. To te, które znam i polecam:

Zecerka

Zecerka jest bardzo prosta w obsłudze. Wklejasz tekst, wybierasz jakiego typu błędy chcesz wyłapać, klikasz popraw i gotowe. Minus? Zecerka nie zaznacza, gdzie były błędy. Wyświetla poprawiony tekst, ale jeśli sam nie porównasz pierwszego tekstu i tego po korekcie (co zajęłoby sporo czasu), to nie dowiesz się, gdzie były błędy. Nie sprzyja to nauce. Plus? Od razu dostajesz poprawiony tekst, więc nie musisz sam nanosić zmian.

Language Tool

Działa na podobnej zasadzie co Zecerka. Wklejasz tekst i klikasz sprawdź tekst. Language Tool podkreśla błędy i wyjaśnia dlaczego, według narzędzia, te błędy tam są. Zmiany w tekście musisz nanieść samodzielnie. Plus jest taki, że uczysz się jakie błędy popełniasz. Kiedy ja zaczęłam korzystać z tego narzędzia, robiłam bardzo dużo błędów interpunkcyjnych. Dzięki wskazówkom Language Tool popełniam ich dużo mniej i teraz naprawdę rzadko zdarza mi się ominąć przecinek.

Minus? Jeśli poprawiasz długi tekst, samodzielne wprowadzanie zmian może trwać długo.

Jasnopis

Jasnopis to trochę inne narzędzie. Skupia się przede wszystkim na tym, żeby teksty były napisane prostym językiem. Takim, który będzie zrozumiały dla przeciętnego użytkownika internetu. Podkreśla zbyt długie zdania i trudne słowa. Jedna uwaga. Jeśli znasz dobrze swojego odbiorcę, to wiesz, jakie słowa są dla niego za trudne. Kiedy ja wrzuciłam fragment swojego tekstu, Jasnopis zaznaczył takie słowa jak: pozycjonowanie, newsletter, społecznościowych i literówki. Jestem pewna, że dobrze znasz znaczenie tych słów.

Kiedy korzystam z Jasnopisu, skupiam się przede wszystkim na zbyt długich i złożonych zdaniach. Poprawiam je na krótsze i mniej rozbudowane.

Jak widzisz, z korektą własnych tekstów można sobie poradzić. Daj znać czy Ty masz jakieś triki, które stosujesz w pisaniu i korekcie. Jestem bardzo ciekawa.

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz